No
tak, nieszczęsny dzień którego nienawidzisz. Zdecydowanie wolisz zaszyć się
nocą i wspominać wylewając przy tym morze łez. Podnosisz się niechętnie,
marznąc przy tym okropnie. No tak w końcu jesteś strasznym zmarzlakiem. Stajesz
przed lustrem patrzysz na siebie. I znowu myśli „jestem jak bardzo okropna”. To
już norma u ciebie. Nienawidzisz siebie. Cóż to kwestia przyzwyczajenia. Swoje
bujne włosy rozczesujesz, malujesz się lekko jak zwykle. Jak zwykle również
wybierasz blade odcienie swojego stroju. Jesz jedną kromkę ciemnego chleba
popijasz gorzką kawą jaką jesteś przyzwyczajona pić. Wychodzisz. Wsiadasz do
swojego samochodu. Znowu mijasz te same twarze na uczelni jedne darzysz
sympatią inne wręcz przeciwne. Wybierasz odpowiednie miejsce na sali jak zwykle
obok Marcina. To on zwykle daje ci notatki kiedy ty grasz w Angry Birds na
swoim telefonie. Jak zwykle profesor mówi wam wykład którego nie słuchasz i
zastanawiasz się w sumie dlaczego obrałaś kierunek jakim jest filologia
angielska. Może niekiedy się to przydaje. Niekiedy. Po skończonych zajęciach
jak wolny ptak wychodzisz z murów uczelni. Jeszcze chwile siadasz na ławce w
celu sprawdzenia telefonu. Masz wiadomość. A to dziwne
„Hej
Maryśka wpadnij do nas wieczorem. Musimy poddać.” To od Michała wcale się nie
zdziwiłaś, że napisał do ciebie o tej porze dnia. Zawsze to robi, on chyba po
prostu wie kiedy coś jest nie tak. A było. Ale nie z nim tylko ze mną.
Siadasz na kanapie. Znowu
myślisz o nim. Że kiedyś umiałaś kochać, umiałaś żyć. Teraz po prostu ni jak ci
to przychodzi. Bez niego nic już nie jest takie same. Nic, nie potrafisz się już
nawet cieszyć a kiedyś robiłaś to prawie cały czas… u boku niego. Boli Cię
najbardziej to, że on najzwyczajniej w świecie powiedział, że cię nie kocha. Że
byłaś przedmiotem który miał zapełnić jego pustkę po poprzedniej dziewczynie.
Byłaś przedmiotem, przedmiotem jego zabaw i gier. Kiedy ty kochałaś go
najbardziej na świecie i po za nim świata nie widziałaś. O 18 byłaś pod domem
Kubiaków. Nie chciałaś tam wchodzić bo wiedziałaś, że będziesz musiała borykać
się z trudnymi pytaniami jakimi na pewno poczęstuje cię Misiek i Daga.
-Napijesz
się czegoś? –sugeruje Dagmara, po której widzisz, że jest wyraźnie
zaniepokojona twoim stanem zdrowia.
-Poproszę
wody. –odpowiadasz grzecznie, siadając po turecku na dużym fotelu ze skóry.
Twoja
koleżanka w niemal ekspresowym tępię przynosi szklankę wypełnioną cieczą którą
ty pijesz najczęściej.
-Dobra
młoda nie będę owijać w bawełnę. Co z tobą? –zapytał Michał z poważną miną
patrząc tobie w oczy.
-Co
ze mną? W sumie to tylko jestem chodzącym kłębkiem nerwów i zadając takie
pytania możesz spowodować że wybuchnę. –odpowiadasz spokojnie uśmiechając się
lekko.
-Dokładniej?
–zapytał przychylając głowę.
-Dokładniej.
Cóż jestem zraniona tyle wystarczy? Na pewno będziesz wiedział o kogo chodzi i
jakie okoliczności miały miejsce. –przyciągasz nogi do siebie i upijasz
odrobinę wody.
-Przepraszam,
to na pewno musi być dla ciebie drażliwy temat. –wypowiedział Michał
-Tak,
chociaż może nie drażliwy. Bardziej nazwałabym to tym tematem który wbija
szpilki w moje serce.
-W
takim razie zrobię wszystko żeby tak nie było.
-Co
masz na myśli? –zapytała zbita z tropu.
-Na
pewno nie wyślę, Cię do terapeuty bo znam za dobrze twój charakter i wiem, że i
tak nie będziesz do niego chodzić. –powiedział, po czym podszedł do ciebie i
najzwyczajniej w świecie Cię przytulił.
-Dziękuje.
–odwzajemniasz uścisk.
Około 20 opuszczasz mieszkanie. Michał chciał Cię
odwieść do domu lecz ty wolałaś się przejść. Z racji tego iż jest jesień o 20
było już ciemno. Idealna pora na spacer. Oczywiście dla ciebie. Idziesz powoli
jak byś nie chciała dojść do swojego domu. By znów płakać. Nie chciałaś płakać?
Może i tak, ale doskonale wiedziałaś, że i tak to zrobisz. Jesteś zbyt słaba
psychicznie, by tego nie robić. Odczuwasz zimno które przeszyło twoje ciało. Jesteś
już przy swoim osiedlu na którym wybudowany jest twój wielki oraz nowoczesny
dom. Wtedy coś zwala Cię z nóg, jesteś lustrem które rozbiło się na milion
małych kawałków. Widzisz go. Jego sylwetkę rozpoznasz nawet w najgorszym mroku.
__________________________________________________
No więc tak, mamy rozdział 1. Nie wiem czy ktoś to czyta, więc to jest powód mojego nie publikowania rozdziałów dość często. Dlatego jeśli już tu jesteś i czytasz moje wypociny to pozostaw po sobie jakiś ślad. Nie wiem może to być kropka przecinek emotikon. Byle bym tylko wiedziała, że ktoś być może ma ochotę to czytać i śledzić losy bohaterki. :)
Pozdrawiam Kaśka :3